19:14

Perfect line

Perfect line


Dziś będzie krótko i na temat bo produkt jest naprawdę godny polecenia, zwłaszcza gdy mam wrażenie, że przetestowałam już tysiąc eyelinerów w poszukiwaniu takiego, którym malowanie byłoby łatwe i przyjemne, a sam produkt nie szedłby z oka po godzinie. Niestety nigdy nie trafiłam na taki pisak, w którym wszystko by mi do końca pasowało - jak nie końcówka była zbyt twarda, to kolor z czarnego po tygodniu zmieniał się na szary, albo w ogóle zasychał i nadawał się już tylko do wyrzucenia. Jako, że nie wyobrażam sobie makijażu bez kreski to, w końcu przyszedł czas kiedy w moje łapki trafił żelowy eyeliner z maybelline. Na początku nie byłam jego wielką fanką, w sumie nie wiem dlaczego, bo jak odleżał swoje w szafce i użyłam go ponownie to się zakochałam. Zaczynając od tego, że moim zdaniem aplikacja pędzelkiem ( który - trzeba to dodać - jest dołączony do opakowania) jest o wiele prostsza i sam produkt bardzo łatwo się rozprowadza, to też możemy same decydować ile tak naprawdę chcemy go nałożyć i co najważniejsze kolor jest naprawdę czarny, a nie coś pomiędzy czarnym a szarym. Jego trwałość też jest dość dużym plusem, a chyba najbardziej udowadnia to, gdy wraca się rano do domu, a kreski nadal wyglądają świetnie. Nie mogę też się przyczepić do wydajności, bo mam wrażenie, że jest niemożliwe by ten produkt kiedyś się skończył zwłaszcza, gdy naprawdę mała ilość starcza do tego by narysować ładną i co najważniejsze widoczną kreskę. Też nie zauważyłam by konsystencja jakkolwiek się zmieniła od czasu gdy go otworzyłam - a to już kilka miesięcy. To wszystko chyba udowadnia, że jest to świetny produkt, który poleciłabym każdej z was, która chce stworzyć idealną kreskę bez obawy, że po paru godzinach zniknie. Jest to też jeden z tych kosmetyków na który warto zwrócić uwagę zwłaszcza w czasie promocji -49% w Rossmannie, które zaczynają się już 30 września!

A wy używałyście tego eyelinera? Pochwalcie się też swoimi ulubieńcami!

INSTAGRAM



19:55

Autumn is closer

Autumn is closer


Zawsze myślałam, że jestem osobą, która dobrze radzi sobie ze stresem, tak samo jak myślałam, że nie da rady być chorym, gdy za oknem jest prawie 30 stopni - a teraz leżę pod kocem i tonę w stosie chusteczek.... chyba nie do końca tak wyobrażałam sobie moje ostatnie dni wakacji, ale co poradzić. Wrzesień generalnie nie zaczął się dla mnie cudownie, bardziej bym powiedziała, że było dość stresująco, zwłaszcza gdy chciałam o czymś nie myśleć, a to do mnie wracało dwa razy mocniej i zamiast spać w nocy to myślałam o wszystkich możliwych scenariuszach. Na moje szczęście wszytko skończyło się dobrze i pomimo tego, że nadal nie do końca w to wierzę to cieszę się, że mam to już za sobą.



Patrząc na wrzesień mogę jednak wyciągnąć jeden duży plus - pogoda. Kto by pomyślał, że we wrześniu będę pływać nad zalewem i smażyć się na słońcu? Choć wiem, że pogoda już powoli zmienia się w tą typowo jesienną, to nie ubolewam za bardzo, chyba głównie dlatego, że leżąc teraz z kubkiem herbaty i zapalonymi świeczkami bardziej czuje jesienny klimat niż typowo wakacyjny. Do tego nie mogę się doczekać noszenia cieplejszych ubrań i całego tego uroku, który jesień ze sobą niesie. Poza tym, chyba najważniejsze - coraz bliżej święta! Choć to chyba odważne stwierdzenie biorąc pod uwagę, że jest dopiero połowa września, ale ja już nie mogę się doczekać. Ktoś jeszcze?
Może dlatego, że w mojej głowie teraz bardziej jesień niż lato, to narzucenie na siebie trochę większej ilości warstw było w miarę rozsądnym pomysłem. Jeszcze niedawno nie byłam przekonana do koszuli z wyciętymi ramionami, a teraz sama mogę się pochwalić taką w szafie, do tego botki na obcasie, które okazały się bardzo wygodne i razem ze mną czekają na chłodniejszą pogodę bym mogła zacząć je nosić. Czy to kolejna rzecz, której nie mogę się doczekać? Też tak macie, że nie możecie się doczekać jesieni w pełni?


shirt - H&M
jacket - P&B
trousers - Bershka
shoes - H&M


22:48

Long for lashes

Long for lashes

Długie i grube rzęsy to marzenie nie jednej dziewczyny, sama zaliczam się do tej grupy i cały czas liczę, że jakiś magicznym sposobem moje rzęsy będę jeszcze dłuższe i ładniejsze. Jestem świadoma tego, że nie powinnam narzekać bo moje naturalne rzęsy zaliczają się bardziej do tych dłuższych niż krótszych, ale to i tak nie zmienia faktu, że jak mogę im trochę pomóc to czemu nie. Moje rzęsy już trochę ze mną przeżyły - od doczepianych rzęs (których nie wspominam za dobrze) po spanie w pomalowanych rzęsach, co chyba nie muszę mówić, że nie jest za dobrą opcją. 

Jednak w drogeriach można znaleźć wiele produktów, które mają za zadanie pomóc nam odżywić nasze rzęsy i sprawić, że zrobią się dłuższe - jednym z nich jest serum long for lashes. Powiem szczerze, że myślałam o zakupie przez dość długi czas, a jak już się zdecydowałam to trochę czekałam na jakąkolwiek promocję - na całe szczęście to serum często można znaleźć w drogeriach nawet o połowę taniej. Sam produkt nie wygląda jakoś za specjalnie, zwykłe opakowanie z pędzelkiem i samą aplikacją podobną do zwykłego płynnego eyelinera. Stosować się go powinno codziennie przez trzy miesiące, a podobno już po dwóch tygodniach widać pierwsze efekty. Ja mimo starań odpuściłam kilka dni więc nie było to  aż tak regularne do tego  przestałam używać serum 2 tygodnie wcześniej niż powinnam głównie przez to, że moje oczy przestały lubić się z tym produktem i częściej mnie bolały - ale to jeden z efektów ubocznych, ponieważ produkt działa tak że podrażnia skórę co w rezultacie ma dać obronę czyli szybszy wzrost rzęs - może nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale nie ma co się bać, jeśli przez pierwsze dni nie zaobserwujecie niczego złego to nie ma co się obawiać, krzywda wam się nie stanie.


Szczerze to liczyłam na większy efekt wow i pewnie gdybym nie zrobiła zdjęć to nie widziałabym, że to jakkolwiek podziałało na moje rzęsy, ale podziałało i to nawet dobrze. Na pewno urosło dużo nowych rzęs i lekko się wydłużyły. Patrząc na te zdjęcia jestem zadowolona i mogę polecić ten produkt, jednak na pewno nie jest to działanie na całe życie bo powoli widzę, że rzęsy zaczynają wypadać. Dużym plusem jest też to, że mimo trzy miesięcznego stosowania nadal mam sporo produktu w opakowaniu więc po jakimś czasie znów będę mogła go używać dla podtrzymania efektu. 
Copyright © 2016 Vanillia , Blogger