18:46

Instabook

Instabook


Uwielbiam otaczać się zdjęciami i pokazywać je później wszystkim którzy choć trochę są tym zainteresowani, głównie dlatego bardzo lubię instagrama, gdzie mogę publikować moje wspomnienia, a potem w łatwy sposób do nich wracać. Jednak pomimo to zdecydowanie bardziej lubię zdjęcia w rzeczywistej formie, które mogę dotknąć, a potem włożyć do albumu, jak dla mnie mają one wtedy o wiele większą wartość.
Głównie dlatego pomysł instabooka strasznie mi się spodobał, bo wyobraźcie sobie teraz, że możecie przelać wszystkie swoje instagramowe zdjęcia (te z facebooka bądź komputera też się nadają)  do albumu i móc się nimi cieszyć i pokazywać nie tylko przez telefon. Wszystko oczywiście w niezmienionej wersji kafelkowych zdjęć, które sami możecie ustawiać, podpisywać i decydować które chcecie pokazać, a które nie. Jak dla mnie jest to idealny pomysł również na prezent dla rodziny bądź znajomych, gdzie możecie umieścić wasze wspólne wspomnienia i razem się nimi cieszyć.  Nie musicie się martwić o jakość zdjęć i trwałość produktu, bo mogę szczerze powiedzieć, że w tych kwestiach nie ma się do czego przyczepić. Mam też dla was małą niespodziankę, bo jeśli i wy chcecie mieć taki album ze zdjęciami to mam dla was 15% zniżki!! Wystarczy, że wpiszecie kod vanillia przy swoim zamówieniu na printu.pl. Kod jest ważny do końca grudnia więc mam nadzieję, że skorzystacie z niego przy swoich świątecznych zakupach.
Oczywiście koniecznie dajcie mi znać jeśli skorzystacie z kodu oraz czy taka forma albumu przypadła wam do gustu.
follow me on instagram

19:27

night out routine

night out routine
Zdecydowanie bliżej mi do dziewczyny, która w weekedny nadrabia seriale i czyta książki niż do typowej imprezowiczki, która zaczyna imprezę w piątek a kończy w niedziele. Jednak jako, że nie można całego życia spędzić w pokoju to w związku ze zbliżającym się halloween chciałam pokazać wam nie tylko mój pomysł na przebranie, ale również kilka kroków, które zawsze wykonuje przed nocnym wyjściem.

1. Zadbaj o cerę!
Nie ma co się oszukiwać,nocne wyjścia zdecydowanie nie służą naszej cerze, zwłaszcza gdy wychodzimy do klubu lub pubu, gdzie ludzie palą, jest duszno, a na końcu wracamy do domu i ostatnią rzeczą, którą mamy w głowie to jest by zmyć makijaż. Dlatego żeby trochę odżywić naszą cerę ja zawsze sięgam po peeling, który nie tyko usuwa zanieczyszczenia i martwy naskórek, ale też sprawia, że nałożony później makijaż o wiele lepiej się trzyma. Kolejnym krokiem jest nałożenie kremu nawilżającego, mój jest też z dodatkiem aloesu więc przy okazji koi moją skórę.


2. Trwały makijaż!
Gdy moja buzia jest dobrze przygotowania nie pozostaje nic innego jak nałożenie makijażu.Nie bawię się wtedy w testowanie kosmetyków o wiele lepiej  jest postawić na coś sprawdzonego, co nie spłynie nam z twarzy po godzinie i co również ważne nie sprawi, że będziemy się świeciły jak żarówki. Moim ulubieńcem na wyjścia jest podkład i korektor z loreala, które nie tylko mają świetne krycie, ale również wiem, że przetrwają ze mną do rana. Kolejne produkty wybieram w oparciu o to jak chce wyglądać i w jakie miejsce się wybieram. Jako, że zbliżają się imprezy halloween'owe to ja tym razem postawiłam na dość prosty i łatwy do wykonania look, czyli już chyba wszystkim świetnie znana Harley Quinn. 


Jeśli chodzi o cienie wybrałam te z essence i była to czysta abstrakcja, bo makijaż Harley ma to do siebie, że nie jest idealny więc cienie na powiekę możecie nałożyć niedbale i jak wyjedziecie tam gdzie nie powinnyście to tym lepiej.
Kreskę na oku i tatuaże namalowałam eylinerem z maybelline (post o nim znajdziecie niżej). Jest on świetny jeśli chodzi o imprezy bo nie ważne jak bardzo szaleć będziecie możecie być pewne, że zostanie na waszym oku przez całą imprezę.
Do konturowania wybrałam bronzer z make-up revelution, jak dla mnie jest świetny i do tego pasuje do wielu typów urody
Najmocniejszym akcentem jest czerwona szminka z essence czyli mój totalny must have praktycznie każdego wyjścia. Jeśli chodzi o imprezy zawsze lubię mieć podkreślone usta, bo na co dzień zdecydowanie unikam rzucających się w oczu kolorów.
4. Piękne włosy!
Nie ważne na jaką imprezę idę i o której będę wracać zawsze przed wyjściem myję włosy, a później je kręcę żeby nadać im większej objętości, a poza tym w lokach zawsze czuję się trochę pewniej. Teraz do mojego przebrania też pokręciłam delikatnie włosy, a do tego związałam je w dwa wysokie kucyki. Jeśli chodzi o szalone kolory na moich włosach, nie musicie ich farbować, a później bać się, że kolor nie zejdzie, równie dobrze możecie użyć metody z bibułą lub kupić farbki do włosów, które schodzą po pierwszym myciu.

Jeśli teraz patrzycie na ten post i zastanawiacie się skąd również możecie wziąć te produkty i do tego nie zbankrutować to mam dla was świetne okazje, które możecie znaleźć na stronie Rabble. Strona ta oferuje kupony do takich sklepów jak sephora więc wchodźcie w link i łapcie zniżki! :)


00:26

WIBO - neutral eyeshadow palette

WIBO - neutral eyeshadow palette

Dziś znowu będzie trochę kosmetycznie, a wszytko za sprawą paletki, która ostatnio trafiła w moje łapki. O zakupie jej myślałam już od dłuższego czasu, ale dopiero promocje w rossmannie sprawiły, że paletka znalazła się w moim koszyku. Wcześniej nie byłam za bardzo do niej przekonana głównie dlatego, że zazwyczaj robię makijaż w biegu, a malowanie oczu zdecydowanie zabiera zbyt dużo czasu, zwłaszcza rano gdy i tak biegnie on zdecydowanie za szybko. Jednak wszytko w niej zaczynając od ceny, a kończąc na kolorach krzyczało do mnie, że powinnam ją kupić - no i kupiłam.




Kolory to pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę - zdecydowanie jest to paletka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Składa się z 15 kolorów, zaczynając od połyskujących - których, ja nie jestem fanką, nie tylko dlatego, że nie lubię za bardzo błysku na powiece, ale też dlatego, że w tej paletce te kolory to zdecydowany minus, głównie przez to, że naprawdę trzeba się napracować, żeby były widoczne na powiece jako kolor, a nie tylko jako brokat - kończąc na matach, które zdecydowanie wypadają lepiej pod względem pigmentacji, a do tego są idealne do stworzenia dziennego makijażu do szkoły/pracy, a też myślę, że przy odrobinie chęci dałoby radę wyczarować z nich coś bardziej wieczorowego. Dużym plusem cieni jest to, że łatwo się je blenduje i co najważniejsze nie stają się jedną wielką plamą na powiece. Nie znikają one też po godzinie więc nie jest źle, choć to też nie jest taka trwałość, że wracając po 12 godzinach do domu cienie będą jak nowe... no niestety.  Mogę też pochwalić bardzo samo opakowanie, oprócz tego, że samo wizualnie mi się podoba, to też jest dobrze wykonane i co najważniejsze ma duże lusterko, które nawet samo w sobie świetnie by się sprawdziło w kosmetyczce ( choć tak wiem nie po to się kupuje paletki)

Szczerze nie do końca wiem czemu dość sporo osób narzeka na tę paletkę, w końcu nie ma co jej porównywać do tych z wyższej półki, bo nie oszukujmy się nie jest to ta sama trwałość i jakość, ale to chyba nie powinno nikogo dziwić zwłaszcza gdy porównamy ceny. Mimo to dla mnie cienie są na plus, zwłaszcza dla osób które dopiero zaczynają się malować i nie chcą wydawać wiele, a w tej paletce naprawdę znajdą wszystko czego potrzebują do stworzenia prostych i szybkich makijaży. Zatem jak nie macie jeszcze paletki, a się zastanawiacie to polecam zainwestować, a jeśli już macie to podzielcie się w komentarzach swoimi opiniami, miło będzie poczytać :)



17:16

Honesty.

Honesty.
Czasami wstaję i wiem, że to nie będzie dobry dzień, przeglądam media społecznościowe i widzę jak wszyscy dobrze się bawią, zaczynam czuć w sobie presję, że też powinnam wstać i zrobić coś konstruktywnego z życiem, ale jak mam się za coś zabrać jak nie czuję w sobie energii? Mam takie dni kiedy najchętniej bym nigdzie nie wychodziła i nawet nie czuję się źle, że siedzę w domu, tylko zazwyczaj pod koniec dnia przychodzi do mnie taka smutna myśl, że znów zmarnowałam dzień, a w końcu wszyscy do mnie krzyczą, że żyje się tylko raz i nigdy już nie będę tak młoda, więc kiedy szaleć jak nie teraz! Przychodzą do mnie myśli, że jestem 90-latką ukrytą w ciele 20-latki. Pomimo wielki chęci w mojej głowie również odpuszczam, albo nie biorę w czymś udziału bo nie chce ponieść porażki, ale hej! czy to właśnie nie na tym polega życie, że nie zawsze jest kolorowo i czasem coś nie wyjdzie albo po prostu znajdą się od nas lepsi. W takich momentach mam wrażenie, że sama jestem dla siebie psychologiem, w końcu znam rozwiązanie na każdy problem i doskonale wiem co powinno się robić - tylko dlaczego rzadko się do tego stosuje? 
Wiem, że nie umiem zmotywować się do czegoś jak mam robić to sama, nie pójdę sama na siłownie ani na basen, myśl, że są ludzie którzy sami wychodzą do kina albo jedzą obiad w restauracji jest dla mnie przerażająca, bo myślę, że spaliłabym się ze wstydu gdybym poprosiła panią o jeden bilet, a później oddalona sto miejsc od innych ludzi oglądałabym film, chrupiąc przy tym marchewkę bo przecież cały czas sobie mówię, że chce być fit. Nie wiem dlaczego jest we mnie aż tyle sprzeczności i dziwnych zachowań, których nie rozumiem ja, ani moi najbliżsi. Pocieszam się faktem, że nie jestem sama, w końcu wiele jest 'dorosłych ludzi, którzy zatrzymali się na etapie pięciolatka' - tak dokładnie, oprócz ukrytej w sobie 90-latki czuję się też jak małe dziecko, które nie do końca umie się pogodzić też z tym, że przyszły obowiązki, czas na pracę i na zdecydowanie co w końcu z tym życiem. Choć w głowie wiem co chciałabym robić i jakoś wdrażam to w swoje życie to przy tym cały czas tworze awaryjne plany tak jakbym podświadomie była przekonana, że mi się nie uda więc nie mogę zostać z niczym. To co bym chciała robić wymaga też dużej pewności siebie i przygotowania się na krytykę, a ja mam czasem momenty kiedy staję się najbardziej nieśmiałą osobą na świecie dla której zamówienie pizzy jest największym wyzwaniem. Jednak doskonale wiem, że nic nie przychodzi samo i nawet jeśli bardzo będę czegoś chciała to nic nie przyjdzie jeżeli nie poczynię jakichkolwiek kroków w tym kierunku. Dlatego pomimo tego, że powroty do rzeczywistości nie są przyjemne to nawet się cieszę, że już przyszedł październik i wróciłam na uczelnie, kończąc przy tym etap trzy miesięcznego odpoczynku. Nie powiem, że wszystkie zajęcia są ciekawe - bo w końcu co ma projektowanie belek i innych powierzchni płaskich do kierunku, który zupełnie nie jest z tym związany - hm.. chyba niewiele, jednak wytrwale chodzę (choć tak wiem, minął dopiero tydzień) ale w głowie mam plan być pilniejszą studentką niż rok temu. W głowie mam też pomysły na inne rzeczy by jakoś dodać koloru do swojego życia i już więcej nie rozpaczać, że nic nie robię i tylko marnuje czas, wiem że wystarczą chęci i trochę zapału, wiem też że czasem każdemu się nie chce i nie ma nic złego w posiadaniu złego humoru, ważne by w tym wszystkim jednak być trochę szczęśliwym i wtedy chyba wszytko staję się o wiele łatwiejsze.
Jacket - P&B
Top - H&M
Shirt - Bershka
Shoes - H&M
Watch - Allegro


Copyright © 2016 Vanillia , Blogger