10:51

Maxi Skirt | Rosegal

Maxi Skirt | Rosegal

Zdecydowanie jestem typem dziewczyny, która jakby mogła to przechodziłaby w spodniach całe swoje życie, bo nie ukrywajmy są o wiele wygodniejsze niż spódnica czy sukienka, plus nie powodują, że nawet najmniejszy podmuch wiatru sprawia, że mam wrażenie, że zaraz każdy będzie mógł poznać kolor mojej bielizny. Jednak ostatnio poznałam dużą zaletę noszenia spódnic maxi, oprócz tego, że ładnie wyglądają i wydłużają sylwetkę to jeszcze są naprawdę komfortowe w noszeniu. Tą ostatnią zaletą kupiły mnie najbardziej i tym samym moja nowa spódnica znaleziona na Rosegal stała się moją ulubioną rzeczą do noszenia zwłaszcza w te dni kiedy wyjście na zewnątrz grozi rozpuszczeniem. Przez to, że jest z wysokim stanem pozwala mi ją łączy z trochę już zapomnianym przeze mnie crop topem, który miałam zamiar nosić w zeszłe wakacje, ale później stwierdziłam, że nie jest to rzecz, w której czuje się dobrze. Teraz wychodzi, że połączenie dwóch rzeczy, w których nigdy wcześniej nie czułam się komfortowo dało mi ulubioną stylizacje - czy to nie zabawne? Buty które wybrałam możecie pamiętać z poprzedniego posta - białe espadryle. Noszone w słoneczny dzień podzieliły moją stopę kolorami na pół, przez co oficjalnie poczułam wakacje. Choć do tych jeszcze daleko, a przede mną jeszcze miesiąc egzaminów, dlatego możecie trzymać za mnie kciuki, a bardziej za to by moja motywacja do nauki się zwiększyła, bo ostatnio jest tym mniejsza im więcej rzeczy mam do zrobienia. Teraz biegnę cieszyć się swoim weekendem, który w tym tygodniu zaczął się już w środę. haha. Miłego dnia! 

crop top - terranova
spódnica maxi - rosegal
bransoletka - eprezenty
espadryle - new look
zegarek - allegro


FOLLOW ME ON INSTAGRAM


16:19

Pomysł na prezent | ePrezenty

Pomysł na prezent | ePrezenty
Też tak macie, że gdy przychodzi czas na kupowanie prezentów to wszystkie super pomysły uciekają wam z głowy? Ja zdecydowanie zaliczam się do tych osób, dlatego możecie sobie wyobrazić czym moje myśli były zajęte przez połowę maja. Oprócz Dnia Matki, który jest już jutro w tym miesiącu jest jeszcze kilka okazji, na które z pewnością powinnam mieć prezent. A dla tych co pamiętają moją dość dużą niechęć do zakupów stacjonarnych, chyba nie będzie niczym dziwnym jak teraz opowiem wam o stronie która pomogła mi nie świecić oczami, gdy przyjdzie ten czas na dawanie prezentów.

Mowa tu o stronie ePrezenty, która jest moim wybawieniem i jestem pewna, że każdy z was znalazłby tam coś interesującego. Jak dla mnie - czyli osoby, która nie miała praktycznie pomysłu na prezent - idealne okazały się kategorię, gdzie można znaleźć coś dla mamy, babci, dziadka, brata, chłopaka i wszystkich innych, o których w tym momencie pomyśleliście. Ja głównie skupiłam się na prezentach dla mamy więc najwięcej czasu spędziłam w kategorii Dzień Matki, artykuły kuchenne i biżuteria. Kolejną rzeczą, którą byłam strasznie podekscytowana to możliwość spersonalizowania każdego mojego prezentu, co moim zdaniem czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym, bo kto nie ucieszyłby się z takiego prezentu? Od razu powiem, że jeśli myślicie, że takie prezenty kosztują bardzo dużo, to wcale tak nie jest, bo ceny są naprawdę w porządku i jestem pewna, że znajdziecie tam coś na każdą kieszeń. Do tego prezenty są wysyłane do 78 godzin więc też nie musicie na nie czekać wieczność.


Pierwszą rzeczą, którą wiedziałam, że muszę uwzględnić w prezencie dla mojej mamy to funkcjonalność, dlatego w pierwszej kolejności odrzuciłam wszystkie ozdobne rzeczy, które tak naprawdę cieszyłyby tylko oko i skupiłam się na tych rzeczach z których moja mama miałaby jakikolwiek pożytek. Dlatego gdy zobaczyłam kubek termiczny, który przyznam się, że w pierwszym momencie ujął mnie tym, że jest po prostu śliczny, to wiedziałam, że to będzie idealny prezent, zwłaszcza, że moja mama już kilka razy mówiła, że powinna sobie taki kupić. Napis na nim też jest świetny, bo jakiej mamie nie zrobiłoby się miło gdyby taki zobaczyła? Jeśli chodzi o wykonanie to też nie mam się do czego przyczepić, bo kubek jest wykonany ze stali nierdzewnej, a na samą trwałość napisu strona daje wieczystą gwarancję - więc jak tu im nie wierzyć.


Kolejną rzeczą, którą wybrałam to atomizer do perfum, który idealnie sprawdzi się w podróży jak i do torebki, bo kto nie chce zawsze pięknie pachnieć, a chyba przyznacie mi rację, że noszenie całego flakonika perfum nie zawsze się sprawdza plus może się źle skończyć. Ja wybrałam kolor różowy, głównie kierując się tym, że będzie widoczny w torebce o wiele bardziej niż czarny. W tym prezencie również skorzystałam z możliwości graweru - bo czemu nie, skoro to nic nie kosztuje, a cieszy.


Ostatni prezent to prawie jak nie prezent, chyba że uznamy, że jest ode mnie dla mnie za...wybranie prezentów dla mamy? Jednak nie mogłam sobie odmówić zamówienia tej bransoletki bo gdy tylko ją zobaczyłam to wiedziałam, że ją chce! Z jednej strony można powiedzieć, że powinnam poczekać na taki prezent od mojego chłopaka, ale czuję, że szybko bym go nie dostała dlatego czemu sobie nie pomóc? Gdybyście się zastanawiali to na stronie znajdziecie też inne zawieszki - posrebrzane i pozłacane -  nie tylko serduszka oraz jest możliwość wybrania koloru sznureczka. 

Mam nadzieję, że spodobały wam się moje pomysły na prezenty i może nawet kogoś zainspirowałam do przyszłych zakupów. Koniecznie zajrzyjcie na stronę i piszcie mi który prezent spodobał wam się najbardziej!

20:55

Sukienka czy koszula | sammydress

Sukienka czy koszula | sammydress


Woho! Nareszcie wiosna w pełnej okazałości, bez deszczu, śniegu i ciągłego zachmurzenia, tylko słońce, słońce i jeszcze raz słońce! Z drugiej strony nie wiem skąd ta moja ekscytacja skoro coraz cieplejsze dni oznaczają, że bliżej niż dalej do sesji, co znaczy, że już powoli powinnam oswajać się z myślą, że już niedługo słońce będę widywać tylko zza notatek i książek. Choć z drugiej strony to też oznacza, że w końcu można się pożegnać z ciepłymi ubraniami, kurtkami i wszystkimi innymi rzeczami, które przypominają zimę - a to już o wiele bardziej optymistyczna wersja.




Mówiąc o ubraniach to kto domyślił się, że koszula, którą mam na sobie tak naprawdę jest sukienką? Pomijając to, że spojrzeliście na tytuł i na pewno się tego spodziewaliście, ale tak czy inaczej to takie rzeczy się dzieją kiedy macie 175 cm wzrostu i postanawiacie zamówić cudowną sukienkę z sammydress. Tak, zdecydowanie zakochałam się w niej kiedy zobaczyłam ją na stronie i nawet jak pierwszy raz przymierzyłam ją w domu to byłam zachwycona, ale później ze smutkiem zdałam sobie sprawę, że wychodząc w niej na ulicę mogłabym zgorszyć wielu ludzi. Nie chciałam się z nią rozstawać więc jedyną opcją było zmienienie jej w koszulę - i tak też bardzo mi się podoba!

Dla ciekawych jak wygląda jako sukienka link macie tu - przy okazji też powiem, że jest teraz na promocji więc śpieszcie się kupować! 


Do stroju dodałam też plecak, na który polowałam od już nawet nie pamiętam kiedy, i pomijając, że czuję się w nim trochę jak dzieciaczek - bo ostatni raz chodziłam w plecaku w gimnazjum - to bardzo go lubię i też wiem, że świetnie się sprawdzi na zbliżających juwenaliach, których jak to zawsze w maju jest wysyp - tylko czy ja wcześniej nie mówiłam, że miałam się zacząć uczyć?

koszula/sukienka - sammydress (klik)
spodnie - bershka
buty - new look
plecak - sammydress (klik)


FOLLOW ME ON INSTAGRAM


17:08

Open Box: Liferia

Open Box: Liferia

Pamiętacie jak miesiąc temu pokazywałam wam marcowe pudełko Liferia - link. W tym miesiącu również miałam okazje je otrzymać i tym razem oprócz standardowego pokazywania tego co jest w środku stwierdziłam, że będzie fajnie też pokrótce opowiedzieć wam o tych produktach i jak się sprawują. Pudełko przyszło do mnie prawie tydzień temu i szczerze mogę powiedzieć, że jeszcze bardziej podoba mi się od poprzedniego głównie dlatego, że oprócz produktów pielęgnacyjnych tym razem są też dwa kosmetyczne, których byłam najbardziej ciekawa. Wielkim plusem jest też to, że tym razem znalazły się w nim aż 4 pełnowartościowe produkty, co moim zdaniem za cenę 59zł na miesiąc jest strasznie opłacalne! Dla tych którzy nie wiedzą, to przypomnę, że wszystkie produkty, które znajdują się w pudełkach liferia są produktami naturalnymi. 


Pierwszym produktem, który przyznam, że stosuje codziennie jest rozświetlające serum do twarzy z Nspa. Stosowane może być również jako krem lub rozświetlacz bądź tak jak ja go stosuję czyli baza pod makijaż. W swoim składzie ma między innymi witaminę E, żeń-szeń  i olejek neroli, te składniki głównie sprawiają, że nasza skóra jest nawilżona i wygląda na wypoczętą. Produkt moim zdaniem ma lekko apteczny zapach, ale nie jest to nic złego, bo mnie osobiście nie przeszkadza i myślę, że można się do niego przyzwyczaić. Jego konsystencja jest bardzo lekka i rozprowadza się po twarzy jak marzenie i co najważniejsze wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia uczucia lepkiej skóry. Ma w sobie też rozświetlające drobinki, które sprawiają, że skóra wygląda na taką promienną. W połączeniu z podkładem też daje radę bo co najważniejsze podkład się nie roluje ani nie waży w ciągu dnia, do tego mam wrażenie, że wygląda bardziej naturalnie na twarzy. Cena tego produktu za 50ml to 30zł. 


Drugim moim ulubionym produktem z pudełka, który również jest pełnowartościowy to naturalny odżywczy balsam do ciała z olejkiem z dzikiej róży z Cosnature. W swoim składzie ma również olejek z bambassu i masło shea, które idealnie sprawdzają się przy nawilżaniu suchej skóry. Do tego wolny jest od wszelkich parabenów, slsów, sztucznych zapachów, sylikonów, barwników itd. Gdy go zobaczyłam i przeczytałam, że jest w nim róża to pomyślałam, że będzie to najbardziej śmierdzący kosmetyk na świecie, bo nie wiem czy tak macie, ale dla mnie zapach róży w kosmetykach zawsze kojarzy się źle, z kosmetykami starych babć. Jednak tu na szczęście się pozytywnie zaskoczyłam bo balsam ma delikatny słodki zapach, czuć róże, ale nie jest to nic złego. Dla tak leniwych osób jak ja, które nigdy nie używają balsamów bo za długo się wchłaniają albo pozostawiają lepką warstwę ten jest idealnym rozwiązaniem, bo wchłania się w sekundę i nie pozostawia uczucia tłustej skóry. Jego cena za 250 ml to ok. 21 zł. 

Teraz przyszła kolej na kosmetyki, których byłam najbardziej ciekawa, czyli mineralny róż  Rhubarb Wine od Neauty Minerals i bronzer Sunkissed Shimmer z Eartnicity. Dla tych, którzy nie wiedzą to wielką zaletą kosmetyków mineralnych jest to, że są wolne od konserwantów, chemicznych barwników i substancji zapachowych dlatego są idealne nawet dla skóry wrażliwej. W różu znajduje się też tlenek cynku, który posiada właściwości antybakteryjne, lecznice oraz chroni przed promieniowaniem UV. Jeśli chodzi o kolor różu to jest on bardzo delikatny i co najważniejsze matowy, przez co mam wrażenie, że będzie pasował do większości typów urody. Za to bronzer nie jest do końca matowy, nie ma chamskich odbijających światło drobinek za to ma lekko metaliczne wykończenie, które idealnie będzie nadawać się na wakacje. Używać go też można jako cień do powiek. Cena różu, który jest pełnowartościowym produktem to 20 zł za 2 gramy, a za miniaturkę bronzera czyli 0,5 grama zapłacimy 13 zł. 


Ostatnim już także pełnowartościowym produktem w pudełku jest olejek roll-on z Bio Oleo Cosmetics. W tym miesiącu można trafić na trzy rodzaje olejków - arganowy, z awodako, bądź jak w moim wypadku, olejek ze słodkich migdałów. W swoim pudełku znajdziecie też ulotkę na temat magicznej mocy regularnego masażu twarzy - czyli o zaletach wykonywania takiego masażu oraz o tym jak w ogóle go wykonywać. Głównie wykonuje się go palcami, ale olejek, który znajduje się w pudełku ma w sobie metalową końcówkę roll-on, która nam to ułatwia i równomiernie rozprowadza produkt po naszej skórze, czyli zastępuje nam palce i robi całą robotę. Sam ten olejek nie jest tani bo kosztuje 60 zł za 15 ml. Więcej na temat masażu nie mogę wam powiedzieć bo robiłam go tylko raz i to mniej niż 15 minut więc żadnych wielkich efektów na razie nie widzę, ale kto wie może za kilka tygodni zrobię post o tym i dowiecie się więcej. 

Na koniec tak jak miesiąc temu mam dla was kod. Wystarczy, że wpiszecie w komentarzu do zamówienia vanillia_april i to sprawi, że dostaniecie 6 produkt za darmo! W tym miesiącu jest to żel pod prysznic z Apple&Bears, który znalazł się także w poprzednim pudełku. 



17:41

Photo Diary : Urodziny i Majówka

Photo Diary : Urodziny i Majówka

Tak stało się! Niedawno skończyłam 21 lat i wbrew pozorom nie stałam się bardzo ogarniętym i dojrzałym człowiekiem, jak zawsze myślałam, że ludzie w tym wieku są. Za wiele w sumie się nie zmieniło, no chyba, że wliczymy w to fakt, że stałam się w pełni pełnoletnia i gdybym chciała się wybrać do Stanów to mogłabym robić tam wszytko co tylko chce - teraz już całkowicie legalnie. Moje tegoroczne urodziny różniły się znacznie od zeszłorocznych, które spędziłam w Disneylandzie (link do posta macie tu) ale to też był kolejny super dzień, w końcu odkryłam tajniki wirtualnej rzeczywistości i spędziłam ten dzień w gronie najbliższych. Na swój główny prezent musiałam chwilkę poczekać bo był to wyjazd do Władysławowa na majówkę. Choć pogoda chciała nam trochę pokrzyżować plany, a ja dzień przed wyjazdem leżałam bez energii w łóżku zażywając leki to i tak zaliczam wyjazd do udanych. 






W końcu jak tu narzekać skoro codziennie mogłam leżeć na plaży i patrzeć na morze, zdecydowanie nie ma nic lepszego na zrelaksowanie się głównie po tym jak zdecydujecie się pójść do wesołego miasteczka, na jedną z najgorszych atrakcji, gdzie już w połowie wszyscy krzyczą że chcą koniec. Nogi z waty gwarantowane, ale to, że jesteście nad morzem rekompensuje wszytko. W sumie miał to być tylko mały wstęp przed Energylandią, więc życzcie mi powodzenia! 

Ostatniego dnia mieliśmy wybrać się na wschód słońca, jednak zamknięta brama w miejscu, w którym mieszkaliśmy trochę pokrzyżowała nam plany, za to wieczorem wybraliśmy się na zachód i tak pożegnaliśmy morze. 

A wy jak spędziliście swoją majówkę?

FOLLOW ME ON INSTAGRAM

Copyright © 2016 Vanillia , Blogger